• Wpisów: 229
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 9 dni temu, 19:49
  • Licznik odwiedzin: 13 729 / 3205 dni
 
dziewczynaprezesa
 
Dziewczyna Prezesa: - Cześć... A ty już gotowa? Tak szybko??
A w sumie po co miałabym zwlekać? Tego dnia wypisywano mnie ze szpitala. Chciałam być gotowa do wyjścia najszybciej, jak to było możliwe. Nie chciałam spędzać tu ani minuty dłużej niż było to konieczne. Chociaż z drugiej strony bardzo się bałam. Powrotu do świata codziennego, do życia, do pracy... Bałam się, że nie dam rady. A skoro nie dam rady, to do czego miałam wracać? W którą stronę miałabym pójść? Czułam się jak totalny życiowy bankrut, który nie ma dokąd iść...
Daniel. Całkowite przeciwieństwo moich myśli i nastawienia do dalszego życia. Przy mnie ciągle się uśmiechał, czułam, że nie zostawi mnie teraz samej, że będzie moim aniołem stróżem, że będę mogła na niego liczyć... Byłam mu za to wdzięczna, ale jednocześnie nie byłam do końca przekonana, czy tego chcę. Nie wiedziałam też, czy chcę być zupełnie sama...
- Kiedy dostaniesz wypis?
- Nie wiem, chyba powinien już być gotowy...
- Idę sprawdzić, ok.?
Po jakiejś chwili wrócił razem z panią doktor, podpisałam co trzeba, wysłuchałam nakazów i zakazów, obiecałam zgłosić się na badania...
- Chodź mała, zabieram cię w końcu do domu. – chwycił moją torbę, kazał się wziąć pod rękę i powoli wyszliśmy z tego przeklętego szpitala. Muszę przyznać, że poczułam lekką ulgę, gdy znalazłam się na zewnątrz. Jakbym wyszła z więzienia.
- Pojedziemy coś zjeść? Masz ochotę?
- Nie Daniel, nie jestem głodna. Zawieź mnie proszę do domu, dobrze?
- Mowy nie ma! Zabieram cię do siebie.
- Słucham?!
- Majka, chyba nie myślałaś, że odstawię cię do domu?! Nie możesz być teraz sama! Jeszcze nie doszłaś do siebie. U ciebie jest za mało miejsca dla nas, więc zabieram cię do siebie... I bez dyskusji, jasne?!

cdn...

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego