• Wpisów: 229
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 9 dni temu, 19:49
  • Licznik odwiedzin: 13 729 / 3205 dni
 
dziewczynaprezesa
 
Dziewczyna Prezesa: No i po urlopie… Musiałam jechać na komisariat potwierdzić swoje zeznania, bo podobno zgłosił się świadek, który widział, co się wtedy stało. Dziwne.
- Może rzeczywiście kogoś sumienie ruszyło?
- Daniel, po kilku tygodniach?
- Może spać po nocach nie może…
- No błagam, nie rób sobie jaj… A poza tym… z tego co pamiętam, to w miejscu nie staliśmy, więc co taki świadek mógł zobaczyć? Co najwyżej jak nieudolnie zmieniamy pas ruchu… Daniel?!
- No? – spojrzał na mnie wystraszony nagłym okrzykiem.
- Czy  ty przypadkiem…? Proszę powiedz, że to nie ty jesteś tym świadkiem… - wystraszyłam się, że to Daniel, tym bardziej po jego ostatnich słowach, że będzie mnie bronić przed Adamem…
- Majuś, jesteś pewna, że nie przedawkowałaś leków przeciwbólowych? Przecież ja już składałem zeznania w tej sprawie. Poza tym, nie byłem świadkiem tego wypadku. Dojechałem na miejsce już po fakcie… niestety.
- Eh, już sama nie wiem, co mam myśleć.
- Majka, policja będzie cię męczyć jeszcze jakiś czas, bo nie wniosłaś oskarżenia, a poszkodowana jesteś najbardziej. Oni wiedzą kim jesteś ty i Adam, cała sprawa im śmierdzi i pewnie myślą, że Adam cię zastraszył, albo przekupił. – Spojrzałam na niego jak na intruza. – I ja im się nie dziwię, bo tak to niestety wygląda, mała. Pomyśl o tym.
- Ale o czym? Co mnie obchodzi jak to wygląda? Jako ofiara mam prawo sama zadecydować, czy wnieść oskarżenie, czy nie? I nie ważne, kto był sprawcą: szef, mąż, kochanek, czy obca osoba. Nie chcę to nie wnoszę i tyle.
- Wiem, choć się z tym nie zgadzam. Masz piękną okazję odpłacić się Adamowi za swoje krzywdy. Dać mu nauczkę. A tak to tylko miał sprawę z urzędu. Ja bym nie popuścił.
- Daniel, ale co by mi to dało? Nic.
- Satysfakcję.
- Nie. To nie ja... Poza tym, Daniel, to jest twój przyjaciel!
- Przyjaciel, który próbował zabić moją przyjaciółkę… Wybacz, ale w rankingu przyjaźni wygrywasz…
- Ehhh, ta rozmowa nie ma sensu.
- Majka! On cię straszył, potem gonił, zabił wasze dziecko…
- Zamknij się!!! – zacisnęłam szybko oczy, żeby się nie rozpłakać, ale łzy już rozsadzały moje powieki.
Daniel szybko podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
- Maja, przepraszam, że to powiedziałem, przepraszam. – Chciałam się uwolnić, ale nie pozwolił mi na to. – Nie mogę znieść tego, że ciągle go bronisz. Nie rozumiem, nie po tym wszystkim, co się stało…

cdn...

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.