• Wpisów: 229
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 38 dni temu, 19:49
  • Licznik odwiedzin: 13 874 / 3234 dni
 
dziewczynaprezesa
 
Dziewczyna Prezesa: Widać było, że Adam nie wiedział jak się zachować. Daniel był wściekły jak byk na corridzie i szczerze mówiąc sama nie byłam pewna, co się może za chwilę stać. Ale nie miałam zamiaru czekać, chciałam szybko stamtąd wyjść.
- Do widzenia Adam. – powiedziałam jednocześnie chwytając Daniela za rękaw i praktycznie ciągnąc go za sobą, jak zbuntowanego przedszkolaka.
- Cześć… - odpowiedział cicho Adam, w dalszym ciągu spodziewając się jakiegoś ciosu ze strony Daniela. Chciałam jak najszybciej wyjść z biura, znaleźć się na plaży i słyszeć tylko i wyłącznie szum morza. Ale do tego było daleko.
Daniel kipiał z wściekłości. Cieszyłam się, że grzecznie wsiadł ze mną do windy.
- Daniel, co się z tobą dzieje?!
- Wściekłem się!!!
- Widzę… tylko po co?
- On nie ma prawa cię dotykać! Stać koło ciebie nawet nie powinien!
- Nie przesadzaj, do cholery! Rozumiem, że chcesz mnie bronić i chronić, ale zaczynasz przeginać.
- Majka, gdy zobaczyłem, że znowu cię szarpie…
- On mnie nie szarpał.
- Tak to wyglądało!
- Daniel, zaczynasz popadać w paranoję, opanuj się.
- To co to było?!
- Nic, po prostu chciał mnie zatrzymać jeszcze chwilę, by coś powiedzieć.
- No właśnie! Ty nie chciałaś go słuchać, a on znowu chciał cię zmusić siłą!!!
- Yhhhh, nawet nie zdążyłam poczuć…
- Bo pojawiłem się w porę!!! No co za gość, kurwa!!!
Cały się trząsł, a ja zaczynałam się bać, że za chwilę wybuchnie.
- Jeszcze raz to zrobi, a go zabiję!!!
- Nikogo nie zabijesz!... Ja prowadzę. – wyciągnęłam rękę w jego kierunku.
- No chyba żartujesz! – aż się zachłysnął, gdy to usłyszał.
- Nie żartuję, nikogo dzisiaj nie zabijesz, a już na pewno nie mnie. Daj mi kluczyki. – cały czas trzymałam wyciągniętą rękę i nie zamierzałam odpuścić. Jeszcze chwilę stał bez ruchu, ale wściekłość zaczynała z niego uchodzić.
- Maja, jesteś tego pewna? Nie za wcześnie?
- Tak, jestem pewna. A ty mi w tym pomożesz.
Chciałam, żeby się uspokoił, przestał myśleć o Adamie i skupił na czymś innym. I koniecznie chciałam wrócić za kierownicę. Chciałam pokonać swój lęk. Po dłuższej chwili w końcu dał mi kluczyki.

cdn...

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.